Jesienią jabłka i kasztany tworzą połączenie, które aż prosi się o ciepły deser prosto z piekarnika. Tym razem nie robię jednak klasycznej szarlotki. Jabłka kroję w cienkie plastry, każdy smaruję kremową masą z pieczonych kasztanów, a następnie ustawiam pionowo jeden za drugim.
Po upieczeniu całość wygląda jak mała słodka książka – miękkie plasterki jabłek przypominają kartki, a pomiędzy nimi kryje się aromatyczny kasztanowy krem. Brzegi mocno się karmelizują, podczas gdy środek pozostaje delikatny i wilgotny.
Składniki
- 5–6 dużych, twardych jabłek
- 250 g ugotowanych lub pieczonych, obranych kasztanów jadalnych
- 50 g masła
- 3 łyżki brązowego cukru
- 2 łyżki miodu
- 80 ml śmietanki 30%
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- szczypta soli
- 40 g posiekanych orzechów włoskich
Dodatkowo
- 20 g roztopionego masła
- 1 łyżka brązowego cukru
- odrobina cynamonu
- cukier puder do podania, opcjonalnie
Przygotowanie masy kasztanowej
Kasztany przekładam do malaksera. Dodaję miękkie masło, miód, brązowy cukier, wanilię, cynamon oraz szczyptę soli.
Miksuję, stopniowo dolewając śmietankę. Powinna powstać gęsta, kremowa masa, którą łatwo można rozsmarować, ale która nie spływa z jabłek.
Na końcu dodaję połowę posiekanych orzechów i krótko mieszam.
Przygotowanie jabłek
Jabłka dokładnie myję. Nie obieram ich – cienki pasek czerwonej skórki sprawia, że po upieczeniu deser wygląda znacznie ciekawiej.
Usuwam gniazda nasienne, a następnie kroję owoce pionowo na plastry o grubości około 3–4 mm.
Plasterki powinny być cienkie, ale nie przezroczyste. Zbyt cienkie mogą rozpaść się podczas pieczenia.
Składanie „słodkiej książki”
Na jednym plasterku jabłka rozsmarowuję cienką warstwę masy kasztanowej. Przykrywam kolejnym plasterkiem i ponownie dodaję krem.
Tak przygotowane kawałki ustawiam pionowo w niewielkim naczyniu żaroodpornym.
Kontynuuję, aż całe naczynie będzie ciasno wypełnione. Plasterki powinny podpierać się wzajemnie i wyglądać jak ustawione obok siebie kartki książki.
Jeśli pozostanie trochę masy kasztanowej, wciskam ją pomiędzy wybrane warstwy.
Wierzch polewam roztopionym masłem, posypuję odrobiną brązowego cukru, cynamonem oraz pozostałymi orzechami.
Pieczenie
Naczynie przykrywam luźno folią aluminiową i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180°C.
Piekę około 25 minut.
Następnie zdejmuję folię i piekę jeszcze 20–25 minut, aż jabłka zmiękną, a ich wystające brzegi zaczną się karmelizować.
Na ostatnie kilka minut można zwiększyć temperaturę do 200°C, pilnując deseru, aby cukier się nie przypalił.
Po upieczeniu
Deser zostawiam na około 10 minut. W tym czasie sok z jabłek miesza się z masą kasztanową i tworzy na dnie naczynia gęsty, aromatyczny sos.
Podaję go jeszcze lekko ciepłego.
Można oprószyć wierzch niewielką ilością cukru pudru albo podać obok łyżkę gęstego jogurtu, bitej śmietany lub gałkę lodów waniliowych.
Sekret najlepszego efektu
Najważniejsze jest ciasne pionowe ułożenie plasterków. Jabłka podczas pieczenia miękną i lekko zmniejszają swoją objętość, dlatego przed włożeniem do piekarnika powinny być ułożone naprawdę blisko siebie.
Nie nakładam też zbyt grubej warstwy kremu kasztanowego. Cienka warstwa wystarczy, żeby po przekrojeniu było widać wyraźne jasne i brązowe paski.
Po wyjęciu z piekarnika deser wygląda niepozornie, ale wystarczy rozsunąć dwie „kartki”, żeby zobaczyć kasztanowy środek. Jabłka są miękkie i lekko kwaskowe, masa kasztanowa kremowa, a przypieczone brzegi dodają całości karmelowego smaku.
To jesienny deser, który nie potrzebuje ani klasycznego ciasta, ani skomplikowanej dekoracji – cały efekt robią same warstwy.