Te śliwkowe kule to jesienny deser, który najlepiej smakuje jeszcze ciepły. Zamiast klasycznego ciasta owoce otulam miękką masą orzechową, a następnie obtaczam w dodatkowej porcji drobno posiekanych orzechów. Podczas pieczenia skorupka mocno się rumieni, a zamknięta w środku śliwka puszcza sok i zamienia się w gęste, gorące nadzienie.
Najlepszy efekt pojawia się po przekrojeniu – chrupiąca orzechowa powierzchnia pęka, a ze środka wypływa śliwkowy sos.
Składniki:
- 8 dużych, dojrzałych śliwek
- 180 g mielonych orzechów włoskich lub laskowych
- 80 g drobno posiekanych orzechów do obtoczenia
- 80 g mąki migdałowej
- 1 jajko
- 2–3 łyżki miodu
- 30 g roztopionego masła
- 1 łyżeczka cynamonu
- ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
- szczypta soli
- 1–2 łyżki brązowego cukru
- opcjonalnie cukier puder do podania
Przygotowanie:
Śliwki myję i dokładnie osuszam. Każdą delikatnie nacinam, wyjmuję pestkę, ale staram się nie rozdzielać owocu całkowicie na dwie części.
Do środka każdej śliwki wsypuję odrobinę brązowego cukru i szczyptę cynamonu. Zamykam owoc i odkładam na bok.
W misce łączę mielone orzechy, mąkę migdałową, jajko, miód, roztopione masło, wanilię, cynamon i szczyptę soli. Mieszam do uzyskania miękkiej, plastycznej masy.
Jeśli masa jest zbyt miękka, dodaję trochę mielonych orzechów. Jeśli jest zbyt sucha, wystarczy łyżeczka miodu lub odrobina roztopionego masła.
Biorę porcję masy orzechowej i rozpłaszczam ją na dłoni. Na środku kładę całą śliwkę, a następnie zamykam masę wokół owocu. Formuję równą kulę, pilnując, żeby śliwka była całkowicie ukryta.
Każdą kulę obtaczam w drobno posiekanych orzechach i lekko dociskam je dłonią.
Układam kule na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując między nimi odstępy.
Piekę w temperaturze 180°C przez około 20–25 minut, aż orzechowa skorupka stanie się złocista i lekko chrupiąca.
Po wyjęciu z piekarnika zostawiam kule na 5 minut. W środku śliwki będą bardzo gorące, a ich sok zdąży lekko zgęstnieć.
Najważniejszy trik: wybieram dojrzałe, ale jędrne śliwki. Bardzo miękkie owoce mogą wypuścić zbyt dużo soku i rozerwać skorupkę. Dobrze jest też dokładnie osuszyć śliwki przed zawijaniem.
Podaję kule jeszcze ciepłe. Można oprószyć je odrobiną cukru pudru albo podać z łyżką gęstego jogurtu czy lodami waniliowymi.
Po przekrojeniu dzieje się najlepsze – złocista orzechowa skorupka odsłania miękką śliwkę, a gorący, czerwono-fioletowy sok wypływa na talerz niczym domowy owocowy sos. To właśnie ten moment sprawia, że deser wygląda znacznie efektowniej, niż sugeruje jego proste przygotowanie.