Dynia wcale nie musi kończyć jako zupa albo puree. W tej wersji kroję ją w długie, dość grube zapałki, układam warstwami na krzyż i pomiędzy nimi chowam ser. Podczas pieczenia dynia mięknie i rumieni się na brzegach, a ser spaja całość i tworzy ciągnące się, kremowe warstwy. Najlepszy moment przychodzi po przekrojeniu – dopiero wtedy dokładnie widać, co zostało ukryte w środku.
Składniki
- 700 g dyni, najlepiej hokkaido lub piżmowej
- 180–200 g sera mozzarella
- 60 g tartego parmezanu lub innego twardego sera
- 2 łyżki oliwy
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
- 1/2 łyżeczki tymianku
- sól i świeżo mielony pieprz
- odrobina natki pietruszki do podania
Przygotowanie
Dynię obieram, jeśli wymaga tego odmiana, usuwam pestki i kroję miąższ w długie zapałki o podobnej grubości. Nie robię ich zbyt cienkich, ponieważ podczas pieczenia powinny zachować kształt.
Przekładam dynię do miski, dodaję oliwę, paprykę, czosnek, tymianek, sól oraz pieprz. Delikatnie mieszam, aby przyprawy pokryły wszystkie kawałki.
Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układam pierwszą warstwę zapałek równolegle do siebie. Posypuję ją mozzarellą i niewielką ilością parmezanu. Następną warstwę dyni układam w przeciwnym kierunku, tworząc charakterystyczną kratkę. Ponownie dodaję ser.
Powtarzam warstwy, aż powstanie zwarta konstrukcja przypominająca niewielki stos. Ser powinien znajdować się przede wszystkim pomiędzy kawałkami dyni, a nie tylko na wierzchu.
Piekę około 30–40 minut w temperaturze 200°C. Pod koniec obserwuję brzegi – powinny być mocno złociste, a ser całkowicie roztopiony i miejscami przypieczony.
Po wyjęciu z piekarnika zostawiam całość na około 5 minut. Dzięki temu ser lekko się ustabilizuje i porcję można łatwiej przenieść na talerz bez rozpadania.
Na koniec posypuję natką pietruszki i podaję jeszcze ciepłe.
Dlaczego warto układać dynię na krzyż?
Taki sposób układania nie jest tylko dla efektu. Pomiędzy kolejnymi warstwami powstają miejsca, w których zatrzymuje się roztopiony ser. Zewnętrzne kawałki dyni mocniej się przypiekają, natomiast te znajdujące się w środku pozostają delikatne.
Po przekrojeniu otrzymujemy więc kilka naprzemiennych warstw pomarańczowej dyni i kremowego sera. Z wierzchu całość jest złocista i lekko chrupiąca, a środek miękki oraz ciągnący.
Wskazówka: jeśli zależy mi na szczególnie chrupiących brzegach, na ostatnie 3–4 minuty włączam funkcję grilla w piekarniku. Pilnuję wtedy potrawy, ponieważ ser może bardzo szybko się zarumienić.