Te małe ziemniaczane wieżyczki wyglądają niepozornie przed włożeniem do piekarnika. Dopiero podczas pieczenia ich brzegi mocno się rumienią, a cienkie warstwy zaczynają rozdzielać się niczym listki. Pomiędzy nimi chowam aromatyczne pieczarki z cebulką. Efekt? Chrupiąca góra i brzegi, miękki środek oraz mnóstwo grzybowego smaku.
Składniki
- 800 g ziemniaków
- 300 g pieczarek
- 1 mała cebula
- 40 g masła
- 1 jajko
- 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
- 2 łyżki startego parmezanu
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżka oleju
- 1 łyżeczka suszonego tymianku
- sól
- świeżo mielony pieprz
- odrobina gałki muszkatołowej
- świeża natka pietruszki lub tymianek do podania
Przygotowanie
Ziemniaki obieram, kroję na kawałki i gotuję w osolonej wodzie do miękkości. Dokładnie odcedzam i jeszcze gorące przeciskam przez praskę. Zostawiam na kilka minut, żeby odparowały.
Do ziemniaków dodaję masło, jajko, skrobię ziemniaczaną i parmezan. Doprawiam pieprzem oraz niewielką ilością gałki muszkatołowej. Mieszam do uzyskania zwartego, gładkiego puree. Masa powinna być na tyle gęsta, żeby można było formować z niej krążki.
Pieczarki kroję w cienkie plasterki. Cebulę drobno siekam i podsmażam na oleju. Dodaję pieczarki, czosnek i tymianek. Smażę na dość dużym ogniu, aż grzyby stracą nadmiar wody i lekko się przyrumienią. Doprawiam solą i pieprzem.
Blachę wykładam papierem do pieczenia. Z puree formuję niewielkie, dość cienkie krążki. Na pierwszym układam kilka plasterków podsmażonych pieczarek, przykrywam kolejnym ziemniaczanym krążkiem i ponownie dodaję grzyby. W ten sposób buduję wieżyczki z około 4–5 warstw.
Nie dociskam ich zbyt mocno. Właśnie niewielkie przestrzenie między poszczególnymi krążkami sprawiają, że podczas pieczenia brzegi mogą się przypiec i delikatnie rozchylić.
Wierzch smaruję odrobiną roztopionego masła. Piekę około 25–35 minut w 200°C, aż ziemniaczane warstwy staną się złociste i chrupiące.
Najważniejszy trik
Puree nie może być zbyt mokre. Po ugotowaniu ziemniaki warto bardzo dobrze odparować, a pieczarki smażyć do momentu, kiedy na patelni nie pozostanie prawie żaden płyn. Dzięki temu wieżyczki zachowają kształt, zamiast rozpłynąć się podczas pieczenia.
Po wyjęciu z piekarnika zostawiam je na blasze przez około 5 minut. Wtedy zewnętrzne warstwy robią się jeszcze bardziej zwarte i chrupiące.
Podaję gorące, posypane świeżym tymiankiem lub natką pietruszki. Najlepszy moment przychodzi przy pierwszym widelcu – złociste ziemniaczane krążki rozdzielają się wtedy na cienkie listki, odsłaniając schowane pomiędzy nimi soczyste grzyby.