Kiedy potrzebuję prostego i konkretnego obiadu z niedrogich składników, sięgam po kiełbasę, fasolę i cebulę. Wszystko trafia do jednego naczynia, zalewam aromatycznym sosem pomidorowym i wkładam do piekarnika. Minimum pracy, a wychodzi naprawdę sycące danie.
Kiełbasa podczas pieczenia pięknie się rumieni, cebula staje się miękka i lekko słodka, a fasola przechodzi smakiem sosu i przypraw. To jeden z tych obiadów, przy których kawałek świeżego chleba wystarczy za cały dodatek.
Składniki
- 400 g kiełbasy
- 2 puszki białej fasoli
- 2 duże cebule
- 400 g krojonych pomidorów z puszki
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka koncentratu pomidorowego
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
- 1 łyżeczka majeranku
- 1/2 łyżeczki oregano
- 1 łyżka oleju
- sól i świeżo mielony pieprz
- garść posiekanej natki pietruszki
Przygotowanie
Piekarnik rozgrzej do 190°C.
Kiełbasę pokrój w grubsze plasterki. Cebulę obierz i pokrój w piórka lub krążki. Fasolę przełóż na sitko, dokładnie opłucz i pozostaw do odcieknięcia.
Do naczynia żaroodpornego włóż fasolę, kiełbasę oraz cebulę. Dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek.
Krojone pomidory wymieszaj z koncentratem pomidorowym, słodką i wędzoną papryką, majerankiem oraz oregano. Dopraw pieprzem i niewielką ilością soli – pamiętaj, że kiełbasa sama w sobie może być dość słona.
Wlej sos do naczynia i wszystko dokładnie wymieszaj. Skrop odrobiną oleju.
Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz przez około 30–35 minut, aż cebula zmięknie, sos zgęstnieje, a kawałki kiełbasy zaczną się apetycznie rumienić.
Jeżeli chcesz uzyskać mocniej przypieczony wierzch, na ostatnie 5 minut zwiększ temperaturę do 210°C.
Gotowe danie posyp świeżą natką pietruszki i podawaj od razu.
Mały trik
Jeśli sos wydaje się zbyt gęsty przed pieczeniem, dolej około 100 ml wody lub bulionu. Z kolei jeśli lubisz pikantniejsze potrawy, dodaj szczyptę chili albo ostrej papryki.
Zapiekanka świetnie smakuje ze świeżym pieczywem, ale jest na tyle sycąca, że spokojnie można podać ją również bez żadnych dodatków. Co więcej, następnego dnia wystarczy ją podgrzać – smaki zdążą się jeszcze lepiej połączyć.